
Nota redakcyjna
SPIS TREŚCI
1. W KRĘGU LEKTUR:
List Bilba do Gandalfa
2. Kącik Literacki
Przygody Staszka (Jakub Juszczak)
Przygody Staszka (Jakub Juszczak)
Kim jest Glob Pulpimi? (Szymon Walas)
Ares i Nejrin (Katarzyna Świtoń)
Mroźna Wigilia (Piotr Lamęcki)
Mroźna Wigilia (Piotr Lamęcki)
3. Nasze pasje
Samoloty (Piotr Lamęcki)
Z dumą i niekłamaną radością prezentujemy Wam drodzy Czytelnicy pierwsze wydanie naszego dwutygodnika ŻNH. Znajdziecie tu kilka ciekawych tekstów, opowiadań, wejdziecie do świata książek, filmów, nie zabraknie też humoru. Mamy nadzieję, że kolejne wydanie będzie jeszcze bogatsze, ale już teraz mamy czym się pochwalić! Miłej lektury!
Redakcja ŻNH
W kręgu lektur
Z pewnością każdy z Was słyszał o przygodach Bilbo Bagginsa, Froda i innych bohaterów z fantastycznego świata Śródziemia. Dzisiaj udało na się dokopać do kilku unikatowych tekstów, które odnaleźli nasi uczniowie, prawdziwi Tolkieniści. Macie możliwość odcyztania listu Bilba do Gandalfa, który zapoczątkował całą historię znaną z "Władcy Pierścieni"!
Drogi Gandalfie,
Piszę do Ciebie ten list, ponieważ już niedługo są moje urodziny. Przypadają one dnia 21 lutego 2019 roku. Bardzo serdecznie Cię na nie zapraszam. Będą fajerwerki, tort, szampan, fajki i tańce. Będziemy szaleć do rana. Może zrobisz jakieś efekty specjalne za pomocą Twojej magii? A może coś poza tym?
Na koniec muszę Ci zdradzić, że mój pierścień dziwnie się zachowuje... Co jakiś czas robi się ciężki i miewam koszmary. Gdybyś przybył na przyjęcie, to na pewno bardzo byś mi z nim pomógł.
Pozdrawiam Cię, Drogi
Gandalfie
i liczę na szybkie spotkanie!
Bilbo Baggins
Autor: Gabriel Polak - klasa 6
Czas wyruszyć teraz do fantastycznego królestwa Certanii, gdzie poznacie rodzeństwo magów - Aresa i Nejrin.
***
i liczę na szybkie spotkanie!
Bilbo Baggins
Autor: Gabriel Polak - klasa 6
Kącik Literacki
Kochamy superbohaterów i uwielbiamy opowieści o nich. Jedną z nich stworzył nasz uczeń. Oto pierwszy rozdział jego opowiadań na temat nietypowego bohatera - Staszka.
Przygody Staszka
Rozdział I
Staszek miał 28
lat. Był superbohaterem o dwóch super-mocach: latanie i super siła.
Był niezbyt
opalony, jego ubraniem, które najczęściej nosił, były zdarte
dresy i powycierana bluza bez kaptura. Miał blond włosy i zielone
oczy.
Mieszkał w małym
ceglanym domku na obrzeżach Konina, mającym duże świerkowe drzwi
z pozłacaną klamką. W salonie były dębowe panele, brudny dywan w
kwiaty i podrdzewiały żyrandol. W kuchni były wyszczerbione płytki
podłogowe, niezbyt szczelny kran i blat w niezbyt dobrym stanie. Za
to w sypialni znajdował się przemakający sufit, duże łóżko z
czerwoną kołdrą, a na podłodze dywan z motywem Kubusia Puchatka.
Domek nie wyglądał
zbyt efektownie. Pozornie.
Było tam też
ukryte pomieszczenie – zbrojownia z bardzo nowoczesną techniką i
strojem naszego bohatera, gdzie znajdowały się metalowe drzwi,
które prowadziły do garażu, gdzie były 4 niesamowite pojazdy:
łódź podwodna, statek, auto i motocykl oraz sterta złomu, z
którego Staszek wytwarzał wielką ilość gadżetów.
Autor: Jakub Juszczak - klasa 5
Chcielibyśmy przedstawić Wam kolejnego bohetra, który na dłuzej zagości na łamach naszej gazety. Jest nim Glob Pulpimi.
Kim jest Glob Pulpimi?
Oto
Glob Pulpimi, ma on 12 lat i chodzi do szóstej klasy szkoły
podstawowej. Glob mieszka na Węgrzech, ma on jednak niemieckie
pochodzenie od zmarłej, niestety mamy. Glob jest lubiany w szkole,
ale niestety ciężko mu znaleźć prawdziwych przyjaciół, dlatego
że większość opuszcza go po około miesiącu.
Glob
jest puszystym chłopcem, który, co ciekawe, ma bardzo nieproporcjonalne ręce do reszty ciała, ponieważ są one bardzo
chude. Glob nie ma również jednego palca u lewej ręki. Ma on także strasznie niezadbaną twarz - posiada dużo
pryszczy i bardzo długie włosy. Ma całe pogryzione usta i nos tak
blisko ust że może go dotknąć językiem.
Chyba nie
chciałbym się przyjaźnić z Globem bo wydaje mi się trochę
dziwny i strasznie zaniedbany. Potraficie sobie wyobrazić tego bohatera?
Autor: Szymon Walas - klasa 5
Czas wyruszyć teraz do fantastycznego królestwa Certanii, gdzie poznacie rodzeństwo magów - Aresa i Nejrin.

ROZDZIAŁ
I
Ucieczka
Nie wiedziałam
co robić. Toczyła się wojna pomiędzy królestwami. Moi rodzice zginęli na moich
oczach, a ja stałam jak sparaliżowana. Nikt nie przewidział nagłego ataku.
Wszystko wokół płonęło. Nagle poczułam, że ktoś złapał mnie za rękę i ciągnie
przed siebie. Był to Ares, mój starszy brat
- Kazałem ci
uciekać!- powiedział nie oglądając się za siebie.
Słychać było
krzyki napastników. Byli blisko.
- Jeśli nie
chcesz zginąć, to rob to co ci każę! – przytaknęłam, a chłopak wziął mnie za
budynek i przytulił. Bałam się, schowałam twarz w jego torsie, po mojej głowie
krążyły same złe myśli: to koniec, zginiemy . Poczułam lekkie mrowienie, a gdy
podniosłam głowę nie otaczały mnie
palące się budynki – ujrzałam las i zarys groty, do której wpadało światło
księżyca, lekko oświetlające twarz mojego brata.
- Ares, miałeś
nas nie teleportować, wykończysz się… - próbowałam wstać, ale nogi odmawiały mi
posłuszeństwa.
- Przenocujemy
tutaj - powiedział zmęczonym głosem chłopak. Zachwiał się. Po policzkach mimowolnie
zaczęły lecieć mi łzy.
– Rodzice…
naprawdę nie żyją?
- Posłuchaj, jesteśmy dorośli poradzimy sobie, obronię cię. Nawet jeśli
będę musiał poświęcić własne życie -
powiedział kucając obok mnie. Spojrzał w moje zaczerwienione od płaczu oczy.
Zrobiło mi się lepiej. Zasnęłam.
Obudziłam się w
środku nocy. Usiadłam na jednej ze skał. Mój brat spał tuż obok a ja przypomniałam sobie o
mapie, którą miałam w kieszeni. Wyciągnęłam ją i zaczęłam szukać jakiegokolwiek
schronienia. Było tak ciemno, że prawie nic nie widziałam, jedynie palące się przede mną ognisko dawało
lekkie światło. Wtedy szelest dobiegający z wejścia do jaskini odwrócił moją
uwagę i spojrzałam przed siebie. Ujrzałam bardzo wysoką i chudą posturę.
Stworzenie przez chwilę się we mnie wpatrywało ale nagle zniknęło, tak jak by
zapadło się pod ziemię. W tym samym momencie zgasło moje jedyne źródło światła
i nie było już kompletnie nic widać.
Przestraszyłam
się. Miałam tylko nadzieję, że nie są to ścigający nas wojownicy Arazon. Ares
mówił, że sobie poradzimy. Mówił, że jesteśmy potężnymi magami, silniejszymi od
naszych rodziców i wychowywały nas smoki. To prawda. Pochodzimy z królewskiej
rodziny, jestem księżniczką, moglibyśmy
bez problemu zabić całe wojsko! Ale jesteśmy jeszcze za słabi, niedoświadczeni…
- Ares –
powiedziałam, szturchając go w ramię.
- Mhm? O co
chodzi?- odmruknął, lekko otwierając oczy.
- Coś tu jest…
- Idź spać
jesteśmy tu bezpieczni nie bój się - uśmiechnął się i zamknął oczy. Położyłam
się obok niego i próbowałam zasnąć.
Obudziłam się
rano, lecz obok mnie nie zastałam Aresa. Wystraszyłam i gwałtownie wstałam. Chłopak
siedział tuż przede mną zwijając zostawioną przeze mnie mapę.
- Wstałaś. To dobrze,
bo znalazłem na mapie coś ciekawego - szkołę magii w Certanii, War Angels. Nie
jest aż tak daleko stąd.
Nie byłam
przekonana do tego pomysłu.
- Ares, jesteśmy
ścigani przez cale wojsko! Nie sądzisz, że w ten sposób możemy narazić
niewinnych ludzi?- spytałam niepewnie.
- Nie znajdą nas,
możesz być spokojna.
Nie wiedziałam
skąd był tego taki pewien. Po chwili byliśmy już w drodze, w końcu mieliśmy
trochę do przejścia. Przez jakiś czas wędrowaliśmy przez ciemną puszczę. Gdy
wyszliśmy już z lasu, przed nami ukazała się mała wioska. Za nią znajdowała się
Certania.
Była ogromna,
pełna małych kamiennych wieżyczek, na środku stał ogromny zamek, całe miasto
było otoczone wodą i wokół wszędzie otaczał ją bardzo gęsty las.
- Ale pięknie!
- To prawda. –
przytaknął chłopak, po czym machnął ręką - Chodźmy tam!
- Ale… wpuszczą
nas?
- Jak powiemy, że
należymy do królewskiej rodziny, to tak.
Zbliżaliśmy się
do królestwa Certanii. Minęliśmy wioskę i kiedy byliśmy już przy moście prowadzącym
do bramy, zatrzymała nas dwójka strażników . Obydwoje mieli około dwóch metrów
wzrostu, ubrani byli w bogato zdobione
szaty, a w dłoniach trzymali włócznie. Moją szczególną uwagę przykuły ich
szpiczaste uszy. Gdy chcieliśmy przejść, skrzyżowali bronie uniemożliwiając nam
dojście .
- Czego chcecie?
Wątpię, że macie zaproszenie od króla – zapytał jeden z nich.
- Przyszliśmy w
poszukiwaniu szkoły magii, jak i schronienia - powiedział lekko kłaniając się Ares.
- Imiona – burknął
drugi z wartowników.
- Nejrin i Ares –
odpowiedziałam lekko drżącym głosem.
Mężczyźni
spojrzeli na siebie z zaskoczeniem i lekkim strachem.
- Co wy tu
robicie i gdzie są wasi rodzi… - zaczął jeden, ale drugi szturchnął go w ramię
i szybko otworzył bramę.
- Mówiłem -
wyszeptał Ares z zadowoleniem.
Gdy
przekroczyliśmy próg zamku, poczułam niewyobrażalną ulgę. Wszędzie tu byli
ludzie, a gdzieniegdzie elfy. To wszystko wyglądało jak sen, a miejscowi ani
trochę nie wyglądali tak, jakby się bali nadciągającej wojny.
Stałam przez chwilę
zapatrzona w jedną z wież zamku – przy oknie siedziała dziewczyna w zwiewnej
białej sukni, o bardzo długich jasnych włosach.
- Neri, chodź
już – powiedział Ares, łapiąc mnie za rękę.
Lekko się wzdrygnęłam,
a gdy znów spojrzałam na wieżę, dziewczyny
już nie było.
- Widziałeś tę
dziewczynę? – zapytałam brata.
- Jaką?- spytał
zaciekawiony i chyba nieco zdziwiony chłopak.
- Nieważne, coś
mi się musiało przewidzieć… a gdzie my mamy teraz iść?
- Do króla,
musimy się zameldować - powiedział wskazując ręką na zamek. Przytaknęłam i
ruszyliśmy przed siebie.
Podeszliśmy do
bram pałacu, nie było przy nim straży więc bez przeszkód weszliśmy do środka. Ukazał
nam się ogromny, piękny i bardzo zadbany dwór królewski, a tuż przed nim
ostateczna brama. Weszliśmy od środka. Przed nami stał król Certani, a obok
niego ta sama dziewczyna, którą widziałam na oknie wieży. Ukłoniliśmy się nisko
a król spojrzał na nas z zdziwieniem.
- Kto was tu
wpuścił? - spytał niezadowolonym tonem.
- Strażnicy, czy
może… - próbował odpowiedzieć Ares, lecz władca mu przerwał.
- Nie macie zaproszenia,
więc nie macie też prawa tu przebywać! – wtedy do sali wbiegł jeden ze strażników.
- Panie to Ares
i Nejrin!- oznajmił opierając rękę o drzwi.
Król zmarszczył
brwi i po chwili rzekł już zupełnie innym tonem:
- To wszystko
wyjaśnia. Gdzie wasi rodzice?
- Oni… zginęli. Na
zamek napadł Arazon - powiedziałam ledwo powstrzymując łzy.
Przez chwilę w Sali
panowała cisza, którą przerwał władca.
- Przykro mi. Chodźcie,
dam wam wolną komnatę. Możecie się zatrzymać tu ile chcecie, moja córka was tam
zaprowadzi - wskazał na dziewczynę stojącą obok niego.
- Chodźcie za
mną - powiedział. Na jego twarzy po praz pierwszy pojawił się uśmiech.
Gdy szliśmy do komnaty
w głowie miałam mnóstwo pytań: czy ona jest księżniczką? Czy król Certani znał
naszych rodziców? Nie mogłam wytrzymać z ciekawości.
- Jesteś
księżniczką, prawda?- spytałam w końcu.
- Tak, z tego co
słyszałam, ty również? Naprawdę przykro mi z powodu waszych rodziców… - było
widać, że powstrzymywała łzy, ale na próżno.
Autorka: Katarzyna Świtoń (klasa 6)
Może Święta już dawno za nami, ale warto przeczytać historię pewnego wigilijnego wieczoru, który zmienił życie pewnego chłopca..

Mroźna
wigilia
Była
zimna i wietrzna noc w jednym domu odbywały się przygotowania do
Wigilii. Wszyscy pomagali. Były ryby, makiełki, pierogi, barszcz i
opłatek. Prócz tego był oczywiście jeden dodatkowy talerz
Zaczęła
się wigilia. Wszyscy się pomodlili i usiedli do stołu z jedzeniem.
Nagle zgromadzeni przy wigilijnym stole usłyszeli pukanie do drzwi.
Moja mama poszła otworzyć. Przed nimi stał zmarznięty i zmęczony
człowiek. Wpuściliśmy go i usiedliśmy do stołu. Był bardzo miły
i przyjazny od razu go polubiłem. Po Wigilii usiedliśmy na sofie i
zaczęliśmy rozmawiać. Kiedy minęła godzina gawędzenia, mama
zawołała nas na pasterkę do kościoła. Mój tata dał Kacprowi
(bo tak się nazywał nieznajomy) kurtkę. Ja też się ubrałem i
razem poszliśmy na pasterkę. W kościele było co prawda zimno, ale
nie zwracałem na to uwagi, ponieważ siedziałem u mamy na kolanach.
Po
pasterce Kacper podziękował za wszystko pożegnał się i poszedł
w stronę centrum miasta. Tę noc zapamiętam na zawsze.
Nasze pasje
Każdy z nas ma swoje pasje i hobby. Warto się nimi dzielić, aby zarazać nimi innych. W tym dziale znajdziecie ciekawe artykuły na temat naszych zainteresowań.
Samoloty

Bardzo skomplikowane kilometry linek
i kabli do sterowania. W tym artykule opowiem wam jak z grubsza działają
samoloty, zapraszam.
Zacznijmy od
początku – skrzydła. Dzięki nim samolot może latać. Kabina (tak zwany kadłub) -
siedzą w niej pasażerowie, jest ona pod ciśnieniem ponieważ na wysokości
11 kilometrów nad ziemią panuje inne ciśnienie i byśmy stracili
przytomność. Silniki ma ogromne i mocne. Jedną ze znanych firm ,która produkuję
silniki jest Rolls Royce. Napędzają one
samolot dzięki trzecim prawu dynamiki Niutona. Nie będę tłumaczył na czym ono
polega, polecam sięgnąć do innych źródeł.
Jak działają skrzydła i do czego służą.
Większość osób myśli,
że skrzydła są płaskie ale to nieprawda, mają one specjalny kształt. Na górze skrzydła jest szybszy przepływ powietrza, co
powoduje niższe ciśnienie. Z dołu skrzydła jest wolniejszy
przepływ powietrza, co powoduje wyższe ciśnienie i podnosi skrzydło a zarazem
cały samolot tak działają skrzydła
Kabina pilotów (kokpit)
Tam odbywają się wszystkie decyzje. Piloci sterują tam całym
samolotem, lotkami na skrzydłach, sterem
wysokości i sterem kierunku. Jest tam dużo przełączników, jak można zauważyć na
rysunku powyżej. Na środku są przepustnice za pomocą nich piloci zwiększają i
zmniejszają prędkość obrotu silników.
Dziękuję za
przeczytanie mojego artykułu.
Przepiękne opowiadania i ciekawy artykuł o samolotach! Dobrze było się dowiedzieć jak Gandalf dowiedział się o urodzinach Bilba. :) Staszek wydaje się bardzo tajemniczym superbohaterem, chetnie poznam dalsze jego przygody. Podobnie jak i Globa. Jestem zachwycony światem stworzonym przez Kasię, przygody rodzeństwa mogą się niesamowicie rozwinąć! Piszcie dalej!
OdpowiedzUsuń